- Cześć Moon......... Wyglądasz pięknie.- Powiedziałem.
-A właśnie mam sposób na wydostanie się z Nowego Yorku.- Dodałem i pobiegłem przed siebie ona za mną. Zebrałem już wszystkich i otworzyłem portal. Wszyscy przeszliśmy przez niego a kiedy byliśmy na drugiej stronie zamknąłem go. Byliśmy w pięknym miejscu. Były tam 4 jaskinie. Wszyscy się rozlokowali. Ja zostałem na dworze. Nie będę się przecież wpraszał do czyjejś jaskini! Położyłem się pod drzewem i usnąłem obudziłem się o pełni i wszedłem na jaskinie. Zacząłem wyć.
-"Muszę jej to w końcu powiedzieć!"- Krzyczałem sam do siebie w myślach. Nagle ktoś stanął za mną. Była to Moon. Schowałem jedną łapę za plecy. Nagle pojawiło się w niej coś ciężkiego. Zorientowałem się że to naszyjnik.
-"Teraz nie ma rady. Muszę ją o to zapytać."- Westchnąłem w myślach i powiedziałem:
- Moon chciałbym Cię zapytać czy zostaniesz moją żoną? I wręczyłem jej naszyjnik.
Moon?( Proszę powiedz: Tak)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz