poniedziałek, 13 października 2014

Od Moon

Chodziłam po sobie niedaleko naszego przystanku.Aktualnie znajdowaliśmy się w Nowym Yorku.Musieliśmy się stąd wydostać...Po chwili zauważyłam rzekę.Poczułam pragnienie, więc bez zastanowienia pognałam i zaczęłam sączyć wodę.Nagle przyleciał gołąb.
-O nie! Alpho nie pij tego!-wygruchał.
-Ale dlaczego?-spytałam zdziwiona.
-Ta woda zmienia wygląd.-wyjaśnił.
-Zmie...Zmienia...Wy-wygląd?-zająkałam się.
-Owszem.-odpowiedział.Nagle zauważyłam, że moje łapy zaczęły robić się czarne (takie podkolanówki),po chwili futro zmieniało się na białe.Zamknęłam oczy.Czułam jak zmienia się kolor całej mnie.Otwarłam oczy i spojrzałam w wodę.Moje dotychczasowe błękitne oczy zmieniły się na lawendowy fiolet.Miałam czarną grzywę.Spojrzałam na ptaka.
-Wyglądasz pięknie.Nie ma co narzekać.-zagruchał wesoło.
-No, ja nie wiem...Nie jestem ładna...-szepnęłam.
-No fakt.Nie jesteś ładna, jesteś piękna. Przepraszam, mój błąd.-uśmiechnął się.
-Muszę wracać.-powiedziałam.
-Do zobaczenia.
-Na razie!Dziękuję!-zawołałam i pobiegłam do watahy.Po drodze wpadłam na Kazana.
-Witaj,Kazan...-zarumieniłam się.
<Kazan?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz