Przechadzałem się po lesie. Przez korony drzew prześwitywało kilka
promieni słońca. Na jakieś szczęście byłem blisko jakiegoś jeziorka.
Byłem totalnie spragniony i wykończony od tego chodzenia po świecie.
Piłem gdy nagle w zaroślach po drugiej stronie jeziora ukazała się
sylwetka wilka. Podniosłem i przekręciłem łeb. Wilk chyba mnie zauważył i
zaczął dreptać w moją stronę.
-Znowu jakiś wilk- prychnąłem cicho pod nosem.
<Alice?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz